17 listopada między 19:00 a 19:45 przejazd DK94 w Olkuszu (i ul. Rabsztyńską) całkowicie zamknięto ze względu na przejazd ciężkiej palownicy na placu budowy. W komunikacie miasta podano konkretne godziny i powód – technicznie wszystko się zgadza.
Ale z perspektywy mieszkańców takich miejsc jak Żederman, gdzie „czwórka” jest kręgosłupem dojazdów, nawet krótkie zamknięcie potrafi rozlać się na cały wieczór: ktoś nie zdąży do apteki, ktoś utknie w autobusie, ktoś odwozi wnuki i wraca w stresie. I tu jest sedno: utrudnienie to nie tylko informacja drogowa – to sprawa społeczna.
Jako senior widzę też drugą stronę: wiele osób starszych ma mniejszą pewność w poruszaniu się objazdami, gorzej widzi po zmroku, boi się gwałtownych manewrów. Krótkie zamknięcie w godzinach wieczornych bywa dla nich realnym zagrożeniem. Dlatego komunikaty powinny być nie tylko „co i kiedy”, ale też „jak bezpiecznie”: czytelna mapa objazdów, wskazanie spokojniejszych tras, rekomendacja wcześniejszego wyjazdu, informacja dla pasażerów komunikacji.
Nie chodzi o narzekanie na remont – drogi trzeba robić. Chodzi o to, by w planowaniu brać pod uwagę ludzi: rodziny, seniorów, osoby z niepełnosprawnościami. Kiedy infrastruktura jest w przebudowie, komunikacja z mieszkańcami też powinna być „w przebudowie” – na lepszą, bardziej empatyczną.

