Późnym wieczorem 27 listopada na olkuskim osiedlu Glinianki doszło do groźnego zdarzenia: ziemia zapadła się w pobliżu budynku mieszkalnego, powstała głęboka wyrwa, a mieszkańców ewakuowano. W relacjach podkreślano skalę zagrożenia oraz fakt, że tym razem wydarzyło się to w gęsto zabudowanej części miasta, a nie „gdzieś na uboczu”.
Dla wielu seniorów to nie jest news „na chwilę”. To powrót niepokoju, który w Olkuszu ma długą historię: czy grunt jest pewny, czy dom jest bezpieczny, czy ubezpieczenie coś obejmie, czy ktoś nam pomoże, jeśli trzeba będzie się wynosić. W takich momentach wychodzi też kruchość więzi społecznych: jedni biegną pomóc, inni zamykają drzwi, bo „nie chcą się mieszać” – a przecież bezpieczeństwo nie kończy się na własnej furtce.
arto powiedzieć to jasno: potrzebujemy prostego, dostępnego systemu informacji dla mieszkańców. Nie każdy senior śledzi internet wieczorem. Przydałaby się infolinia kryzysowa w gminie, ulotki roznoszone do klatek, a przede wszystkim regularne spotkania informacyjne: co wiadomo, czego nie wiadomo, jakie są procedury.
To także temat o odpowiedzialności instytucji. Jeżeli miasto ma ryzyko geologiczne, to mieszkańcy powinni mieć poczucie, że nie są z tym sami: że są badania, monitoring, plan działania, wsparcie psychologiczne i prawne. Zapadlisko to fizyczna dziura – ale największą dziurą bywa brak zaufania. A zaufanie buduje się wyłącznie transparentnością i stałą obecnością, nie jednorazowym komunikatem.

