Kiszenie kapusty w Miechowie – więcej niż gospodarka, to wspólnota

W miniony weekend Miechów i okoliczne wioski pachniały tradycją. Tegoroczne zbiory, mimo zmiennej aury, okazały się rekordowe. Podczas lokalnego święta plonów jesiennych pod Miechowem, mieszkańcy wspólnie demonstrowali tradycyjne techniki kiszenia. To nie tylko czas ciężkiej pracy w gospodarstwach, ale przede wszystkim moment integracji międzypokoleniowej.

Jako seniorzy wiemy, że kapusta miechowska to marka, której nie kupi się w żadnym markecie. Ale w tym roku chcemy zwrócić uwagę na coś innego – na ręce, które tę kapustę zbierają. Widok wnuków pomagających dziadkom przy szatkowaniu to obrazek, który napawa optymizmem. W dobie cyfryzacji, takie „brudne” od pracy ręce budują najsilniejsze więzi. Problemem pozostaje jednak cena zbytu, która dla wielu naszych sąsiadów jest krzywdząca. Czy samorząd może zrobić więcej, by promować nasz lokalny skarb? Analizując dane rynkowe, widzimy, że bez silnej spółdzielni rolnicy zawsze będą na straconej pozycji. Miechów musi stać się centrum przetwórstwa, a nie tylko dostawcą surowca.

Przewijanie do góry