Październikowe słońce bezlitośnie obnażyło problem, o którym my, starsi mieszkańcy Olkusza, mówimy od dawna. Podczas niedzielnego spaceru na Rynku, zorganizowanego przez lokalne stowarzyszenie miłośników historii, znów powrócił temat braku naturalnego cienia i nadmiaru kamiennych płyt. Wydarzenie zgromadziło blisko pięćdziesiąt osób, w tym architektów i seniorów pamiętających dawne, zielone planty.
Z perspektywy kogoś, kto przeżył w Olkuszu siedem dekad, obecny stan centralnego placu miasta budzi ambiwalentne uczucia. Z jednej strony cieszy czystość i nowoczesność, z drugiej – boli nas serce, gdy widzimy, jak w upalne dni (a te we wrześniu i na początku października nas nie oszczędzały) Rynek staje się martwą pustynią. Nowoczesność nie powinna wykluczać natury. Nasz „srebrny” gród zasługuje na oprawę w kolorze głębokiej zieleni. Potrzebujemy odważnych decyzji o odbetonowaniu choćby części placu, by młode matki z wózkami i my, seniorzy z laskami, mogli tam odpocząć, a nie tylko przemykać w poszukiwaniu cienia. To nie jest kwestia estetyki, to kwestia zdrowia i „zaopiekowania się” mieszkańcem w każdym wieku.

