W Książu Wielkim odbyło się po raz drugi „Spotkanie Świąteczne na Rynku” – i w relacjach widać, że to wydarzenie rośnie w siłę. W organizację włączyły się m.in. Koła Gospodyń Wiejskich, które przygotowały tradycyjne potrawy wigilijne i domowe smakołyki. Były też ozdoby świąteczne przygotowane przez Warsztaty Terapii Zajęciowej, stowarzyszenia i środowiska senioralne. Nie zabrakło Mikołaja, konkursu „Wigilia pełna wspomnień” i wspólnego kolędowania z udziałem lokalnych szkół i zespołów.
To jest dokładnie ten typ lokalności, który ma sens: nie „impreza z importu”, tylko święto szyte na miarę – z naszych rąk, z naszych przepisów, z naszych głosów. Dla seniorów szczególnie wzruszające jest to, że tradycja nie stoi w miejscu: ona przechodzi przez kolejne pokolenia. Dzieci śpiewają kolędy, dorośli dbają o organizację, a starsi czują, że ich doświadczenie i pamięć wciąż są potrzebne.
Wielu z nas martwi się, że małe miejscowości pustoszeją, a młodzi wyjeżdżają. Takie spotkania tego problemu nie rozwiążą, ale budują powód, żeby wracać – choćby na święta, choćby na chwilę. A czasem właśnie od „chwili” zaczyna się coś większego: odnowione relacje, pomysł na inicjatywę, chęć działania w stowarzyszeniu. Wspólnota to nie hasło. To praca – i tu było widać, że ktoś tę pracę wykonał.

