Kiermasz Bożonarodzeniowy w Gdowie to nie tylko „ładne stoiska” i świąteczny nastrój. To lokalna gospodarka w wersji ludzkiej: rękodzieło, domowe wypieki, drobne upominki – wszystko zrobione przez sąsiadów, często przez koła gospodyń, stowarzyszenia, ludzi, którzy po pracy jeszcze znajdują siłę, by coś przygotować. Dla wielu to jedyny moment w roku, kiedy ich praca „z domu” wychodzi do przestrzeni publicznej i spotyka się z prawdziwym docenieniem.
W programie były także elementy dla rodzin – bo święta w gminie nie dzieją się tylko w salonie, przy stole. Dzieją się też na rynku, pod sceną, przy stoisku z herbatą. I warto to widzieć szerzej: kiermasz jest odpowiedzią na nasz współczesny problem – rozpad więzi. Tam, gdzie jest okazja do rozmowy i drobnej życzliwości, tam mniej miejsca na złość i poczucie, że „nikt się nie interesuje”.
Komentarz:
Wielu seniorów ma dziś poczucie, że wszystko stało się szybkie i obce. Kiermasz jest jak hamulec bezpieczeństwa: mówi „zwolnij”. I jeszcze jedno: kupując na kiermaszu, kupujemy u siebie – pieniądz zostaje bliżej ludzi, a nie odpływa do anonimowych platform. W czasach, gdy każda złotówka ma znaczenie, to wcale nie jest drobiazg.

